Wędrówki ulicami miasta 28 października 2018 r.

28 października 2018 r. odbyła się dwunasta Wędrówka ulicami Bielawy. To była już ostatnia Wędrówka z półrocznego projektu promocji turystycznej Bielawy 2018. Uczestnicy Wędrówki spotkali się przy bramie cmentarza parafialnego przy ul. Stefana Żeromskiego. Ulicami miasta snu i śmierci przeszliśmy się śladami znanych, zasłużonych bielawian. Wędrówkę poprowadził dr Rafał Brzeziński. 

Podczas Wędrówki odkrywaliśmy inskrypcje i zdobnictwo kamieniarskie, by odpowiedzieć sobie na pytanie czy przedwojenny cmentarz katolicki w Bielawie to miasto snu we władaniu boga Hypnosa, czy może jest to miasto śmierci w rękach boga Tanatosa. Znaleźliśmy liczne detale pąków makowych – symbolizujących sen, skrzyżowanych ze zgaszonymi, odwróconymi pochodniami – symbolizującymi śmierć, a niesionymi przez Tanatosa. Dwoistość miasta snu i śmierci współgra na cmentarzu bielawskim, a spokoju i ciszy w tym mieście pilnują dwaj bracia Hypnos i Tanatos. Ornamentyka kamieniarskich detali jest bogata, odnaleźć można liście palmowe, wieńce wawrzynu, litery alfa i omega, korony cierniowe, kamienne drzewa, posągi Jezusa i aniołów, personifikacje śmierci.

Odszukiwaliśmy grobowce znanych, przedwojennych rodzin fabrykanckich przemysłu włókienniczego: Postpischilów, Kniteltów, Froehlichów, Rosenbergerów, Neugebauerów, rodzin kupieckich: Franzów, Rasselów. Odkrywaliśmy także zawody rzemieślnicze pochowanych na cmentarzu mieszkańców Bielawy, np. stolarzy, szewców. Oglądaliśmy Zaułek Samobójców.

W bielawskim mieście snu i śmierci zatrzymaliśmy się przy grobowcu rodziny Rosenbergerów. To szczególne miejsce ze względu na ważną postać, bielawianina, który swoją pracą przyczynił się do rozwoju Bielawy. Był nim Heinz Rosenberger (1871-1938), m.in. fundator jednego z trzech dzwonów kościelnych w 1917 r., współtwórca Lokalnej Komisji do Walki z Gruźlicą. To on zabiegał o unowocześnienie szkoły włókienniczej i dzięki jego zabiegom placówka przeniosła się ze starego budynku do nowego – dzisiaj ul. Stefana Żeromskiego 41. W wieku 33 lat zamieszkał w zaprojektowanej przez znanego architekta Karla Grossera i zbudowanej w 1904 r. willi przy ul. Janusza Korczaka 1 (do dzisiaj na tę posesję prowadzi brama z jego inicjałami).  

Przy każdym przedwojennym grobie odczytywaliśmy stare inskrypcje kamieniarzy wykonujących grobowiec. Znaleźliśmy inskrypcję: C. Thust Gnadenfrei – kamieniarza z Piławy Górnej, który wykonał grobowiec rodziny Postpischilów. Jednak w większości grobowców przedwojennych na cmentarzu ich wykonawcą był bielawski kamieniarz Josef Wagner (Przewodnik po Bielawie, s. 59 i 76).  To on tworzył w większości bielawskie miasto snu i śmierci. 

Wiele cennych, historycznych elementów zaginęło z tego cmentarza. Niektórzy pamiętają Czarną Madonnę z grobowca rodziny Neugebauerów i wiele tablic z pozłacanymi literami. Część przedwojennych tablic nagrobnych jest przerabiana i tak z łacińskich inskrypcji RIP. (Requiescant in pace – Niech spoczywają w pokoju) przemalowuje się na polski napis  Rodzina i przyjaciele.  Cenna ornamentyka jest skuwana, a w ich miejsce wstawia się kafelki łazienkowe lub plastikowe panele. Cmentarz w Bielawie jest jak otwarta księga, z której można wyczytywać historię Bielawy i jej mieszkańców. Wędrówka 28 października po cmentarzu parafialnym uzmysłowiła uczestnikom, że czas zatrzymany na cmentarzu powinien chronić dorobek przeszłych pokoleń, a jest niszczony rękami współczesnych ludzi, którzy zacierają najtwardsze nawet kamienne ślady.