Z ostatniego wywiadu – Leon Antoni Barański

W kurzu węglowym starych kamieniczek na krakowskim Zabłociu, w ciasnym i dusznym dwudziestometrowym mieszkanku, mały chłopiec o imieniu Leon czyta poezję. Cóż dziwnego zdawałoby się jest w tym chłopcu? Jak sam o sobie opowiada Leon po latach, w ten sposób chował się przed głośnym światem zewnętrznym.  Mały Leon wraz z rodzicami mieszkał w dzielnicy robotniczej. Na co dzień, wśród zapachu farb ojcowskich, który malował i malował dniami i nocami, wśród narzędzi, malarskich sztalug i obrazów olejnych, gotowych i niegotowych, mały Leon czytał poezję i chłonął zapachy węgla ze swojego  dziecięcego świata.  Był to pierwszy zapach w jego życiu, który pozostał mu na zawsze. Po latach będzie o tym wspominał.

Drugi zapach zapamiętany przez Leona, który od 1962 r. jest studentem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, to zapach czekolady. Dorabiał, pracując wówczas w fabryce Wedla. Dodatkowo zapach ten utrwalał mu jego ojciec, który w trudnych czasach reglamentowanej żywności przynosił torbę pełną czekoladowych rarytasów. Ten zapach również będzie wspominał po latach.   

Trzeci zapach zapamiętany przez dorosłego Leona, to zapach związany z pierwszą poważą pracą zawodową, jaką podjął w teatrze lubelskim. Był to zapach czarnoziemu pojawiający się na plenerach malarskich wokół Lublina. Ten zapach pozostał mu na całe życie.

Leon Antoni Barański (ur. 18 stycznia 1943 r., Bukareszt ‒ zm. 9 czerwca 2019 r., Bielawa) artysta, malarz, scenograf, grafik. Człowiek niebanalny, nietuzinkowy, ponadprzeciętny jak na warunki artystyczne Bielawy. Żył dwoma miastami, dużym i gwarnym Krakowem, i małym górskim miasteczkiem, Bielawą. Najkrótszy spacer po Krakowie dostarczał mu wielu pięknych widoków, kamienic, rzeźb i teatrów, kultury, a spacer po Bielawie to obcowanie z przyrodą, którą miał na wyciągnięcie ręki. Dualizm wrażeń, który bardzo sobie cenił.

W 2015 r. Leon Antoni Barański zdecydował się na rozmowę. Wywiad okazał się bardzo długi, ponad dwugodzinny. Rozmawialiśmy nie tylko o życiu zawodowym, ale również o kolejach życia osobistego artysty. Długo zwlekaliśmy z opublikowaniem tego wywiadu. Spotykaliśmy się jeszcze wiele razy i domawialiśmy szczegóły ukazania pracy artystycznej Leona Antoniego Barańskiego z jego bogatego, twórczego życia. Kolejne lata, długie rozmowy, zbieranie materiałów dokumentacyjnych, wciąż nowe pomysły i skojarzenia scenograficzne wydawały się nie mieć końca. A jednak… dobiegły kresu. Rankiem 10 czerwca usłyszałem, że już więcej nie będziemy rozmawiać. Pozostały wspomnienia i dokument filmowy, z którego powstał tryptyk, tak jak trzy zapachy życia zapamiętane przez Leona Antoniego Barańskiego.

Zapraszam do obejrzenia dokumentu, zapisanego w trzech częściach, zatytułowanego Życie o zapachu węgla, czekolady i czarnoziemu, który jest wspomnieniem o wielkim artyście, malarzu, a nade wszystko człowieku z wielką pasją postrzegania świata, który był dla niego jak jedna wielka scenografia teatralna.