Mija rok 2021

Mija 2021 rok. Zegar historii Bielawy wciąż tyka. Chciałoby się powiedzieć za słowami piosenki Czerwonych Gitar Mija rok: „Mija rok, dobry rok/ Z żalem dziś żegnam go/ Miejsce da nowym dniom/ Stary rok, dobry rok”, bo ciągle najważniejszy jest człowiek.

Rok 2021 dostarczył wielu nowych doświadczeń, które wzmocniły dążenia do dokumentowania tego, co tak ważne dla miasta, a jednocześnie tak ulotne i przemijające wraz z odejściem wielu ludzi. Przypomnieliśmy bielawianom znane postacie ze świata kultury i sportu w Bielawie. Byliśmy na bielawskiej pasiece mistrza pszczelarskiego Czesława Piaseckiego. Znawca życia pszczół opowiadał z wielką pasją o ich pracowitym życiu, od narodzin do ich śmierci i podziale ról w ich świecie. Rozmawialiśmy także z lekkoatletą bielawskim Czesławem Marciakiem. Ten pasjonat sportu, lekkoatleta i trener, który w chwili wywiadu miał 92 lata, cały czas jest czynnym sportowcem. Z wielką pasją podzielił się z nami wyznawanymi przez siebie zasadami w myśl maksymy: szybciej, wyżej, silniej.

Mijający rok to także czas pożegnań z osobami, które znaliśmy osobiście, tak po prostu często z sąsiedzka. Były to osoby bardzo ważne dla Bielawy. Przeżywaliśmy brak Zdzisława Golmonta, który na łamach rocznika bielawskiego „Bibliotheca Bielaviana 2015” opisał kulturalne życie emigracji bielawskiej w Kanadzie Dzieci Tkaczy. Emigracyjne spotkania bielawian. To Zdzisław Golmont zaprojektował i namalował logo Towarzystwa Przyjaciół Bielawy i Dolnego Śląska Wielka Sowa. Był dumny z działalności bielawskiej polonii w Kanadzie. Wspominaliśmy także Piotra Kinera, który w swoim życiu umiłował sport, a w szczególności lekkoatletykę – królową sportu. Piotr Kiner był wychowankiem trenera lekkoatletyki Tadeusza Szermera, a później Ryszarda Kinera, swojego ojca. Piotr Kiner zdobywał sukcesy na bieżniach całej Europy, rozsławiając Bielawę. W tym roku pożegnaliśmy znakomitego człowieka Krzysztofa Pludro, wielkiego erudytę, który z zamiłowania odtworzył i przetłumaczył niemieckie kroniki Bielawy na język polski. Zapisał się w pamięci ludzi jako kronikarz Bielawy. Dużą stratą dla nas było odejście Zygmunta Iwaszkiewicza, doktora prawa, a zarazem przyjaciela bielawskiej biblioteki i wydawnictwa bibliotecznego Bibliotheca Bielaviana. Zygmunt Iwaszkiewicz zapisał się w historii Bielawy publikując swój tomik wierszy Vanitas, wiersze w antologiach bibliotecznych. Wydał także prozę, zbiór opowiadań Strzał o północy. Wielką stratą dla dużej części społeczności bielawskiej było odejście w ostatnich dniach roku Ignacego Zachowskiego, wieloletniego krawca, który ubierał bielawian przez długie dziesięciolecia, a jednocześnie kreował ich gusta modowe. Ignacy Zachowski był zaangażowany w działalność Cechu Rzemiosł Różnych i Małej Przedsiębiorczości w Bielawie.  

W 2021 r. udało się zrealizować kolejną edycję czterech Wędrówek Ulicami Miasta. Tematem głównym tej edycji były gospodarcze aspekty okresu II wojny światowej i ich wpływ na gospodarkę w Bielawie, a przede wszystkim wykorzystywanie niewolniczej pracy przez Niemcy. Przeszliśmy ul. Wolności i oglądaliśmy dawne zakłady Flechtnera, a po II wojnie światowej Bielawskie Zakłady Przemysłu Bawełnianego im. Dąbrowszczaków. Rozmawialiśmy o przeludnieniu Bielawy w czasie II wojny światowej, która stała się schronieniem dla wielu przed nalotami alianckimi. To tutaj zwożono niemieckie dzieci z centralnych Niemiec. Tutaj także instalowano fabryki zbrojeniowe w dawnych zakładach włókienniczych. Tutaj przenosił się także przemysł spożywczy. W Bielawie potrzebowano rąk do pracy, zakładano obozy koncentracyjne przymusowej pracy. W Bielawie przy ul. Wolności 67 istniała przędzalnia odpadkowa w której pracowało 50 niewolników. W budynku zakładu pracowali i jednocześnie byli skoszarowani. Z okien zakładu mogli spoglądać w okna budynku po drugiej stronie przy ul. Wolności 66, w którym po modernizacji w 1944 r. zamieszkała duża grupa pracowników firmy „Friedr. Krupp AG”. Rozmawialiśmy także o firmach niemieckich, które korzystały  na niewolniczej pracy robotników obozów koncentracyjnych. Wiele z tych firm miało swoje filie w Bielawie. M.in. jedną z takich firm była „Cliowerke Karl Heintel”, która produkowała sacharynę. Zwróciliśmy uwagę, że takie firmy niemieckie takie jak np. koncerny samochodowe BMW, Volkswagen, Siemens, producenta opon Continental, IG Farben (dzisiaj po podziale Bayer, BASF i Hoechst), Dr Oetker, Agfa, Allianz, Bosh, Daimler-Chrysler, Deutsche Bank, Dresdner Bank, Lufthansa, Opel, Porshe, Thyssen, Krupp, które wzbogaciły się na pracy niewolniczej działają do dzisiaj i sami z nich korzystamy na co dzień. Lista takich firm jest dłuższa. Można dodawać firmy nie tylko niemieckie takie jak choćby szwajcarska Nestle. Podkreśliliśmy tym samym, że współczesna nasza wiedza o II wojnie światowej powinna opierać się mniej na emocjach i patetyczności a więcej na faktach i na korelacji do współczesności. Systemy gospodarcze oparte na niewolnictwie odradzały się zawsze i trwają do dzisiaj. Nie zwracamy na to uwagi dopóty nas nie dosięgnie.  Byliśmy take pod pomnikiem ofiar pomordowanych w obozach koncentracyjnych. Każdy z nas w zadumie może oddać hołd w bestialski sposób pomordowanych więźniów w obozach koncentracyjnych II wojny światowej, ale jednocześnie każdy z nas może zwrócić uwagę z jakich dóbr korzysta i czy nie zostały one wyprodukowane w firmach, które w czasie II wojny światowej wykorzystywały niewolniczą pracę. Warto zadać sobie pytanie czy dzisiaj w świecie nie istnieje system gospodarczy oparty na niewolniczej pracy i czy w przyszłości nie pojawi się „niepostrzeżenie” kolejny taki system.  

W 2021 r. gościliśmy ze swoimi wykładami historycznymi dr Renatę Madziarę, dra Rafała Brzezińskiego, dr hab. Dorotę Sulę i publicystkę, dziennikarza Agnieszkę Dobkiewicz. Dwa ostatnie wykłady były niezwykle ważne z tego względu, że temat martyrologii i holocaustu nie był poruszany we wcześniejszych wykładach w bielawskiej bibliotece. Tak się złożyło, a może bardziej jednak udało, że 27 października gościliśmy dr hab. Dorotę Sulę, badaczkę z Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy, która wygłosiła wykład pt. Żydzi polscy w Konzentrationslager Gross-Rosen. Natomiast 16 grudnia dziennikarka Agnieszka Dobkiewicz promowała swoją książkę Mała Norymberga. Historie katów z Gross-Rosen. Obie wykładowczynie poświęciły swoje badania człowiekowi, więźniom obozów koncentracyjnych. W spotkaniach z nimi uczestniczyła duża grupa młodzieży bielawskich szkół. Spotkania te były niezwykle ekspresyjne, z dużą ilością merytorycznych informacji. Jednak najważniejsze przesłanie, jakie dały nam obie badaczki, było stwierdzenie, że to co się stało, to że doszło do holocaustu, to wynik strachu jaki narzucili Niemcy w podbitej Europie. Badaczki podkreśliły, że system III Rzeszy na początku wywołał strach w ludziach, a później systemowo, zgodnie z wprowadzanymi krok po kroku prawami w formie ustaw i rozporządzeń, pozbawiono ludzi praw obywatelskich, a na końcu człowieczeństwa. Obie badaczki podkreślały, że jeśli do obozu koncentracyjnego trafiał dobry człowiek, to mógł się stać złym człowiekiem, a jeśli do obozu trafiał zły człowiek, to stawał się jeszcze  bardziej zły. System strachu niemieckiej III Rzeszy opierał się na więźniach i niewolniczej pracy. W obozach koncentracyjnych sami więźniowie stawali się oprawcami współwięźniów. Za większe racje żywnościowe, za nadzieję przeżycia kolejnego dnia, więzień znęcał się nad swoim kolegą. W „fabrykach śmierci” niemiecki system zniewolenia i strachu powodował, że Polak Polaka katował, Żyd Żyda katował i na przemian. Dorośli więźniowie walczyli o życie w obozach, a dzieci oderwane od rodziców w obozach zagłady zostawały same. Ich los był jeszcze tragiczniejszy niż dorosłych. Trafiając do obozu, z racji wieku, do piętnastego roku życia od razu jako niezdolne do pracy trafiały do komór gazowych lub do eksperymentów medycznych niemieckich firm farmaceutycznych, które działają zresztą do dzisiaj. Obie wykładowczynie dr hab. Dorota Sula i dziennikarka Agnieszka Dobkiewicz zwracały uwagę, że ten system nie pojawił się znikąd. W XX w. w Europie, w państwie cywilizowanym, w państwie prawa powstało „imperium strachu”. Niemieckie społeczeństwo żyło w latach 30. i 40. XX w. jak w „złotej klatce”. Takie życie opisała Oliwia Jędrasik – laureatka X Konkursu Literackiego redakcji Bibliotheca Bielaviana. W swoim wierszu „Złota klatka” pisze o nieprzemijających potrzebach człowieka bycia wolnym. Pisze słowa, które są ponadczasowymi głosami ludzi, które można usłyszeć dzisiaj: o przebudzeniu się z dziwnego marazmu, by nie  nastąpiło to, co już najgorsze było: „prawda jest taka, że każdy się niepokoi/ Złowroga wisi w powietrzu,/ odbiera nam prawa, wolność i życie/ chcę równości i wolności ale nie tej złudnej,/ tylko tej prawdziwej, trwałej i uczciwej,/ która zdoła zburzyć i pokonać wszelkie granice”.