Grażyna Smolińska

Grażyna Smolińska urodziła się 3 sierpnia 1964 r. w Bielawie. W 2005 r. założyła Bielawski Uniwersytet Trzeciego Wieku. W wywiadzie, jaki udzieliła redakcji rocznika miejskiego „Bibliotheca Bielaviana 2009”, na pytanie: „Skąd czerpie Pani siłę i energię do pracy społecznej?”, Grażyna Smolińska powiedziała: „Moi bliscy mówią, że mam ADHD. A tak na poważnie nie mam z tym żadnego problemu i nie muszę się do niczego zmuszać, ponieważ kocham ludzi. Od 25 lat pracuję z ludźmi i dla ludzi. Już taka jestem, że drugi człowiek jest dla mnie najważniejszy. Wszystko, co w życiu robiłam, skierowane było ku ludziom”. W 2016 r., w wywiadzie dla redakcji „Bibliotheca Bielaviana”, Grażyna Smolińska powiedział: „Bielawa jest to miasto w którym się urodziłam, w którym zdobyłam wykształcenie, w którym się wychowałam. Nie wyobrażam sobie innego miejsca w którym mogłabym zamieszkać, w którym mogłabym pracować, w którym mogłabym umrzeć. Jest to dla mnie wyjątkowe miejsce, dające mi spokój, dające mi możliwości realizacji: życiowej, zawodowej, osobistej, tu również urodziłam dzieci, wychowałam i one też związane są z Bielawą”. (fragment wywiadu wideo)

Czytaj dalej


Leon Otocki

Leon Otocki ur. 19 grudnia 1926 r. w Żarach w województwie łódzkim, zm. 16 sierpnia 2016 r. w Bielawie. W czasie II wojny światowej jako przymusowy robotnik pracował w zakładach zbrojeniowych w Düsseldorfie w Niemczech. Leon Otocki do Bielawy przyjechał latem 1946 r. pracował w Bielawskich Zakładach Przemysłu Bawełnianego im. II Armii Wojska Polskiego (później Bielbaw, obecnie zakład nie istnieje). Ostatnim miejscem pracy w zakładzie była centrala telefoniczna. Znał przez to dużo ludzi pracujących w zakładzie.

15 maja 2015 r. wybrał się na spacer, jak sam powiedział „zrobiłem obchód po zakładzie, a raczej po tych ruinach które pozostały”. Leon Otocki nie mógł się pogodzić jak taki wielki zakład mógł zostać zniszczony. Po „obchodzie” zakładu przyszedł do mnie na spotkanie do bielawskiego muzeum opowiedzieć o swoim życiu. To był jego ostatni wywiad. (fragment wywiadu wideo)

Czytaj dalej


Jadwiga Watała

Jadwiga Watała, z domu Wardak, ur. się 3 października 1933 r. w Sobieszynie w województwie lubelskim. Do Bielawy przyjechała 3 października 1949 r. Jak wspomina, przyjechała koleją. Do przyjazdu do Bielawy zachęciła ją reklama szkoły włókienniczej w Bielawie. Po szkole podjęła pracę w Bielawskich Zakładach Przemysłu Bawełnianego im. II Armii Wojska Polskiego później Bielbaw. W trakcie pracy zawodowej została również aktorem Teatru Robotniczego w Bielawie. (fragment wywiadu wideo)

Czytaj dalej


Ryszard Cieślik

Ryszard Cieślik ur. 1 maja 1931 r., zm. 15 lipca 2009 r., przyrodnik amator, kolekcjoner, zbieracz naturaliów Gór Sowich takich jak korzenie, poroża zwierząt, kamienie. Tworzył kompozycje związane ze środowiskiem naturalnym Gór Sowich. Zawodowo pracował w Bielawskich Zakładach Przemysłu Bawełnianego im. II Armii Wojska Polskiego Bielbaw.
W roczniku miejskim „Bibliotheca Bielaviana 2009” ukazał się artykuł poświęcony zmarłemu w 2009 r. Ryszardowi Cieślikowi. Redaktor Renata Bogulak rozmawiała z wdową po „niespokojnym Duchu Gór Sowich”. Z początkiem 2010 r., po śmierci Ryszarda Cieślika, duża część zbiorów trafiła do Bielawskiej Placówki Muzealnej. Zbiory można oglądać w dziale Kultura w bielawskim muzeum przy ul. Piastowskiej 19b.

Czytaj dalej


Andrzej Wojciechowski

2 kwietnia 2016 r. z okazji 70 lat Klubu Sportowego Bielawianka do Bielawy przyjechał Andrzej Wojciechowski, którego ojciec Kazimierz Wojciechowski był wieloletnim kierownikiem sekcji piłki nożnej Bielawianki. W bielawskim muzeum, Dziale Regionalno-Badawczym Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bielawie, Andrzej Wojciechowski wraz z żoną Bożeną zapoznali się z muzealiami dotyczącymi bielawskiego sportu. Andrzej Wojciechowski jest autorem wspomnieniowej pracy z 2009 r. Sportowa Pasja, opisującej piłkarskie lata Bielawianki w latach 1958-1966. (relacja wideo)

Czytaj dalej


Maurycy Bielecki

Jest sobota 30 stycznia 2016 r. Siedzę przy maglu w bielawskim muzeum. Stary magiel, który kiedyś miał zupełnie inne przeznaczenie, dzisiaj jest idealnym miejscem – sprzętem, przy którym podczas wywiadów rozmawiam z różnymi ludźmi. Tym razem czekam na panią Renatę, córkę zmarłego 10 grudnia 2015 r. Maurycego Bieleckiego. Minęło półtora miesiąca od śmierci tego wielkiego bielawskiego działacza sportowego związanego z Bielawianką – z tego powodu zastanawiam się, czy to nie za wcześnie na wywiad? A może to ja się spóźniłem, bo nie zdążyłem porozmawiać z samym Maurycym Bieleckim jeszcze za jego życia i przez to nie został zachowany dla potomnych zapis naszej rozmowy? Rozmyślając tak w ciszy, w głowie tłucze się jedna: ludzie za wcześnie odchodzą – tak też było i z Maurycym Bieleckim – i wcale nie jest za wcześnie na rozmowę z jego córką, a te półtora miesiąca od śmierci jej ojca są ostatnią szansą, by w wywiadzie oddać żywe uczucia i emocje związane z osobą Maurycego Bieleckiego.
Przywitałem się z panią Renatą i już wiedziałem, że to będzie szczególny wywiad: wywiad z córką, która chce się podzielić wspomnieniami o najważniejszej osobie, jaką był dla niej dopiero co zmarły ojciec. Dużo emocji, świeża rana po stracie ukochanego ojca. Jak tu zacząć, by poruszone wspomnieniami wzruszenie nie przeszkodziło nam w rozmowie? Zaczynam od uspokojenia wzruszenia, by myśli skoncentrowane były na opowieści o ważnym dla Bielawy człowieku, o człowieku, który miał wielu przyjaciół. Jeden z nich to Zbigniew Owczarek. Spotkałem się z nim 12 lutego 2016 r., jednak nasza rozmowa załamała się, gdy zapytałem go o Maurycego Bieleckiego: kolega czy przyjaciel? Zbigniew Owczarek, mężczyzna twardy i konkretny, nie potrafił ukryć wzruszenia. Rozmowa musiała zostać przerwana. Jakim zmarły był przyjacielem, dowiedziałem się dopiero podczas drugiego naszego spotkania i wywiadu, który miał miejsce 18 lutego 2016 r.

Czytaj dalej